poniedziałek, 23 września 2013

Pył

Pewna osoba była nieszczęśliwa.

Osoba ta nosiła rękawiczki, bo żyjąc wszystko niszczyła. Przykro jej było - czego by nie dotknęła, zamieniało się w pył. A pył się rozwiewał.

Rękawiczki miała w szafie, która była zawsze otwarta. Przed założeniem ich obtaczała swoje dłonie w pyle, który nie mógł się rozpaść jeszcze bardziej, a co skutecznie chroniło rękawiczki przed zniszczeniem.

Wtedy było już łatwiej. Na początku, kiedy przyczyna tej przypadłości była nieznana, osoba wywoływała niepojęty popłoch w swym otoczeniu. Wszystkie zabawki, pieluchy, ubranka - puf! - i stawały się pyłem. A potem nagle nikogo wokoło nie było.

Dziecko szybko urosło, a leżąc jeno na ziemi i pyle wykształciło głęboką umiejętność rozważania. Szczęśliwe, a nieświadome swego szczęścia wynikającego z tego, że nie miało świadomości jak było szczęśliwe, gdyż ominęły je wszystkie filozoficzne brednie typu istnienie czasu, życie jako sen czy inne takie. Dziecko pomijając kilka wieków ewolucji filozofii stało się pragmatykiem. Uznało, że prawdziwe są tylko korzyści, więc w jego życiu jest wiele kłamstwa.

Trochę potem, już w mieście, już u lekarza, który został osobie polecony przez grupę wsparcia z podobnymi problemami, dostała ona swoje pierwsze rękawiczki, wraz z poleceniem aby zakładać je tylko z grubą warstwą pyłu na rękach, bo inaczej znikną. A tak poza tym, to w rękawiczkach już można dotykać wszystkiego. Wszędzie. Rękawiczki są przepustką do wolności dotyku. Nieco ograniczonej wolności, ale to było wszystko, na co osoba mogła sobie pozwolić. Od tego momentu, osoba nie tknęła niczego, oprócz pyłu i rękawiczek.

W tym momencie, osoba była szczególnie nieszczęśliwa. Nie istniało dla niej gotowanie. Trudno się pisze w rękawiczkach, tym trudniej maluje. Diagnoza zabrała jej wszelkie nadzieje na kontynuację swych pasji. Nie to, żeby je wcześniej zaczęła. Przynajmniej nie fizycznie. Wiele razy wyobrażała sobie krojenie pomidora. Jego skórkę, jej dotyk, który musiał być setki razy przyjemniejszy niż szorstki proch, delikatniejszy niż rękawiczki. Leżała tak przed snem na łóżku, oczywiście nie z gołymi rękoma, bo mogłoby się to skończyć tragicznie, i marzyła. A teraz marzenia nie miały już sensu, bo było z góry wiadomo, że zakończą swą egzystencję na poziomie idei.

Oto przed nią jest obca, która odpowiedziała na ogłoszenie. Osoba zdjęła ostrożnie rękawiczki. Masa pyłu wysypała się ze skórzanej powłoki. Pył opadał spokojnie na ziemię, a obca odetchnęła głęboko. Osoba oddychała płytko, i jeszcze ręka jej drżała.Wyciągnęła ją powoli przed siebie, jak zawsze uważając, aby nie dotknąć niczego niepożądanego. Obca nastawiła się, a palec wskazujący dotknął jej policzka. Zatrzymał się tak na chwilę, a potem cała dłoń zaczęła masować, obejmować, gładzić jej twarz. Osoba zaczęła się śmiać. Miała łaskotki, jej organizm przypomniał sobie o uśpionych receptorach w tym miejscu. Śmiała się do łez, puściła twarz obcej, przewróciła się na podłogę i dalej się śmiała. Kiedy jej przeszło, na podłodze było jedynie więcej pyłu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz